Wiosna nie musi oznacza tylko wątłych, aczkolwiek pięknych pierwiosnków i przebiśniegów. W tym roku zakochałam się w primulach. Zawsze myślałam, że muszą być żółte. A tutaj feria kolorów jest niemal niekończąca się. A jeszcze odpowiednio wyeksponowane są już po prostu dziełem sztuki same w sobie.
W tym roku po raz pierwszy wybraliśmy się na wystawę kwiatów w Harrogate. Mnóstwo ludzi, masa przepięknych kwiatów i roślin. Przecudnie spędzony dzień.
Oczywiście wróciłam z nową roślinką na parapet. Moja nowa miłość to begonia Red Robin czyli Czerwony Rudzik.
Sunday, 1 May 2011
Sunday, 27 March 2011
Lepiej późno niż wcale
Nie zdawałam sobie sprawy wcale, że od trzech miesięcy nie zaglądałam na bloga. Straszne zaniedbanie. Zima nie sprzyjała obserwacjom, którymi mogłabym się dzielić tak od razu ale teraz podzielę się i to z nawiązką.
Bo działo się wiele tylko tak po cichu.
Myślę, że załączone zdjęcie, choć niewyraźne to jednak wiele wyjaśnia. Na zdjęciu jest nasza Kruszyna zwana Szarlotką przez Simona i Skowronkiem przez moją mamę. Nie mamy pewności czy będzie to bardziej ona czy on ale szala przechyla się na korzyść tej pierwszej. A zatem przedstawiamy, naszą Kruszynę:
Bo działo się wiele tylko tak po cichu.
Myślę, że załączone zdjęcie, choć niewyraźne to jednak wiele wyjaśnia. Na zdjęciu jest nasza Kruszyna zwana Szarlotką przez Simona i Skowronkiem przez moją mamę. Nie mamy pewności czy będzie to bardziej ona czy on ale szala przechyla się na korzyść tej pierwszej. A zatem przedstawiamy, naszą Kruszynę:
Friday, 31 December 2010
Ostatnia notka w tym roku czyli o świętowaniu na poważnie
Ostatnim rzutem na taśmę będzie o świętach. O świętach wszelakich, nie tylko Bożym Narodzeniu. Dotarło do mnie co mi nie gra w angielskim obchodzeniu świąt. Może na początku nie zdawałam sobie sprawy z tego, co mi nie gra. A kiedy zaświtało w mojej głowie, o co chodzi nagle wszystkie kawałki tej układanki pasowały jak ulał. I jednocześnie dotarło do mnie jak naiwna byłam w swoich poglądach na Zachód w młodzieńczych latach. A może nie mam racji i poglądy mi się zmieniły bo sę starzeję? Taka opcja też jest możliwa.
Owijam i owijam a nadal nie wiadomo o co mi chodzi. A chodzi mi o Bank Holiday czyli dni wolne od pracy w Anglii. Pamiętam jak się zarzymałam nastolatką będąc, że państwa bardziej rozwinięte doskonale to rozwiązały i przesunęły wszystkie święta na poniedziałek, dzięki czemu nie ma 8-dniowych weekendów. Z ekonomicznego punktu widzenia rozwiązanie genialne. Niestety społeczeństwo przez to straciło kawałek 'kręgosłupa', stelaża...ramy, która układała cały rok w jakiś logiczny porządek. Anglicy nie mają pojęcia o co chodzi z majowym wolnym poniedziałkiem. I podobnie jest z sierpniem i innymi dniami wolnymi. To są po prostu Bank Holidays. Ale skąd się wzięły? Dodamy taką ignorancję do nieobchodzenia Dnia Kobiet, Dnia Dziecka i nagle Anglia robi się płaska i bez smaku jak ....angielski chleb. Jałowo się robi. I ja wiem, że nasze polskie, czasami do przesady robuchane, świętowanie może śmieszyć ale chyba wolę tak. Z tłumami na Wszystkich Świętych, w pochodem majowym (które jeszcze pamiętam), z kwiatkiem na Dzień Kobiet i lodami na Dzień Dziecka.
Stąd mój apel na ten nowy rok: Nie przenoście nam świąt na poniedziałek!!!
Owijam i owijam a nadal nie wiadomo o co mi chodzi. A chodzi mi o Bank Holiday czyli dni wolne od pracy w Anglii. Pamiętam jak się zarzymałam nastolatką będąc, że państwa bardziej rozwinięte doskonale to rozwiązały i przesunęły wszystkie święta na poniedziałek, dzięki czemu nie ma 8-dniowych weekendów. Z ekonomicznego punktu widzenia rozwiązanie genialne. Niestety społeczeństwo przez to straciło kawałek 'kręgosłupa', stelaża...ramy, która układała cały rok w jakiś logiczny porządek. Anglicy nie mają pojęcia o co chodzi z majowym wolnym poniedziałkiem. I podobnie jest z sierpniem i innymi dniami wolnymi. To są po prostu Bank Holidays. Ale skąd się wzięły? Dodamy taką ignorancję do nieobchodzenia Dnia Kobiet, Dnia Dziecka i nagle Anglia robi się płaska i bez smaku jak ....angielski chleb. Jałowo się robi. I ja wiem, że nasze polskie, czasami do przesady robuchane, świętowanie może śmieszyć ale chyba wolę tak. Z tłumami na Wszystkich Świętych, w pochodem majowym (które jeszcze pamiętam), z kwiatkiem na Dzień Kobiet i lodami na Dzień Dziecka.
Stąd mój apel na ten nowy rok: Nie przenoście nam świąt na poniedziałek!!!
Połączenie tego, co cesarskie z tym, co boskie czyli salon samochodowy w Bolton.
Sunday, 28 November 2010
Dorset - tam mogłabym mieszkać
Do tej pory nie myślałam, że znajdę takie miejsce w Anglii, gdzie mogłabym mieszkać na zawsze. Na zawsze to może zbyt dużo ale na pewno na dłuższy czas. I znalazłam Dorset. Hmmm znowu złe określenie - nie było co znajdywać bo Dorset zawsze było, jest i będzie. Nareszcie drogi nas tam zawiodły. Potrzebowaliśmy chwii na totalne i absolutne lenistwo. Po sezonie ogrodniczym i przetwórczym chcieliśmy siedzieć w jakimś przytulnym domku, słuchać radia albo oglądać telewizję (dla nas odmiana).
Dorset przywrócił moją wiarę w Wielką Brytanię. Jak to dobrze, że nie wszędzie jest tak ....niemiło jak na północy.
W Barton Bradstock ludzie są mili nawet jeśli mnie nie znają. Widoki przecudne bo to do Francji tylko rzut kamieniem. Jedzenie jest pyszne. Dlaczego się tam nie przeniesimey od razu? Po pierwsze ceny, a po drugie praca. Dorset jest przytulne ze swoimi domkami (cottages) i sadami ale zarobić nie ma gdzie.
Dobrze, że chociaż na tydzień możemy sobie pozwolić.
Naładowaliśmy baterie i bagażnik głównie jabłkami i wędzoną rybą.
To nasza chatka - te dalsze drzwi.
To Town Mill Bakery - genialne miejsce w takim moim lekko hipisowskim stylu. Domowej roboty chleb i dżemy. Siedzenie przy długich drewnianych stołach. Pychota i wyluzowana atmosfera. Wyszliśmy stamtąd z chlebem z pradawnej mąki.

Dorset przywrócił moją wiarę w Wielką Brytanię. Jak to dobrze, że nie wszędzie jest tak ....niemiło jak na północy.
W Barton Bradstock ludzie są mili nawet jeśli mnie nie znają. Widoki przecudne bo to do Francji tylko rzut kamieniem. Jedzenie jest pyszne. Dlaczego się tam nie przeniesimey od razu? Po pierwsze ceny, a po drugie praca. Dorset jest przytulne ze swoimi domkami (cottages) i sadami ale zarobić nie ma gdzie.
Dobrze, że chociaż na tydzień możemy sobie pozwolić.
Naładowaliśmy baterie i bagażnik głównie jabłkami i wędzoną rybą.
To nasza chatka - te dalsze drzwi.
To Town Mill Bakery - genialne miejsce w takim moim lekko hipisowskim stylu. Domowej roboty chleb i dżemy. Siedzenie przy długich drewnianych stołach. Pychota i wyluzowana atmosfera. Wyszliśmy stamtąd z chlebem z pradawnej mąki.

Tuesday, 2 November 2010
Intymne chwile z kozami
Jest zimny październikowy poranek. Wczesny poranek. Bardzo wczesny, niedzelny poranek. Nie wiedząc czego się spodziewać jedziemy do Chorley odwiedzić Jane i jej kozy. Kozy pewnie też byłby niepewne gdyby wiedziały, że dwoje kompletnych nowicjuszy będzie je doić.
Ze wszystkich zwierząt, które Simon chciałby hodować chyba najbardziej lubię kozy. Nie za duże, nie za małe, dają mleko, mięso i rozrywkę. Od czasu do czasu też mam dziwną chęć na przytulenie wielkiej, ciepłej głowy krowy.
Kozy grzecznie wchodzą na podium. Siadam obok i chcąc nie chcąc przechylałm głowę w stronę jej brzucha. Ciepłe furetko, ciepłe wymiona i ciche burczenie w jej żołądku. W moim pewnie też bo prawie bez śniadania jestem. Szkoda, że trzeba się spieszyć bo inne "panie" czekają w kolejce. Takie dojenie może mieć terapeutyczne właściwości. Kiedy jest cicho wokoło i tylko mleko cicho rozbija się o blaszane ściany wiaderka. Tylko dlaczego trzeba tak wcześnie wstawać???
Ze wszystkich zwierząt, które Simon chciałby hodować chyba najbardziej lubię kozy. Nie za duże, nie za małe, dają mleko, mięso i rozrywkę. Od czasu do czasu też mam dziwną chęć na przytulenie wielkiej, ciepłej głowy krowy.
Kozy grzecznie wchodzą na podium. Siadam obok i chcąc nie chcąc przechylałm głowę w stronę jej brzucha. Ciepłe furetko, ciepłe wymiona i ciche burczenie w jej żołądku. W moim pewnie też bo prawie bez śniadania jestem. Szkoda, że trzeba się spieszyć bo inne "panie" czekają w kolejce. Takie dojenie może mieć terapeutyczne właściwości. Kiedy jest cicho wokoło i tylko mleko cicho rozbija się o blaszane ściany wiaderka. Tylko dlaczego trzeba tak wcześnie wstawać???
Subscribe to:
Posts (Atom)















